LATAWCE i FOTOGRAFIA
 

Dlaczego latawiec? 
 

Początek mojego "latawcowania" jest niezbyt odległy i nieoczekiwany. W czasach, kiedy na zajęciach ZPT w szkole podstawowej latawiec był jednym z obiektów, które uczeń musiał samodzielnie wykonać, wykręciłem się od tego w sposób podstepny, gdyż, akurat, latawce uważałem za bzdurę i dziecinadę (ha, ha, ha, ha). Musiałem odczekać wiele, wiele lat, aż do wakacji 2006. Spędzając urlop nad pewnym przyjemnym jeziorem, codziennie obserwowałem pewnego jegomościa w wieku zdecydowanie dojrzałym, który wypuszczał w niebo swoją deltę. Latawiec wzbijał się na taką wysokość, że przestawał być już widoczny. Sprawiało mi przyjemność gapienie się na latawiec, po czym uznałem to za całkiem sympatyczną formę rekreacji. Nabyłem zatem latawiec, następnie kolejny, których zadaniem było sprawianie mi przyjemności ich puszczania w powietrze. Pomyślałem sobie, że całkiem fajnie byłoby zamocować doń aparat fotograficzny i wykonywac zdjęcia z wysokości. Okazało sie jednak, że pomysł nie jest nowy (Artur Batut wykonał pierwsze zdjęcia z latawca w maju 1888 roku), na dodatek popularny na świecie (wystarczyło wygooglować hasło "kite aerial photography", by uzyskać obszerną wiedzę). Korzystając z bardzo dużej pomocy Olympus Polska, rozpocząłem pierwsze próby z fotografią latawcową. Początki oczywiście trudne, ale już oswoiłem się z technologią. Trzeba  zwracać dużą uwagę na kierunek i siłę wiatru, ale i tak jestem przekonany, że latawiec jest wdzięcznym urządzeniem latającym.